Tuesday, 11 November 2008

11.11. 1936

czy wielkie poezje i herezje powstaja w poczuciu strachu i samotnosci?
pewnie tak ,pewnie nie,
gdy przychodzi czas i chwila i moment to sa.. to sie pojawiaja.. niektore wogole nie ujrza swiatla dziennego ( a POWINNY),
dowiaduje sie o sobie codzien to nowych rzeczy: np, ze wcale nie przestalm byc sentymentalna, choc nie ma czasu na bycie sentymentalnym, ze mimo iz obowiazkow pelno, i w tym natloku widomosci od mediow, od internetu od ludzi nagle trzeba poszukac samego siebie..i jak sie nei zgubic?
kiedy nalezy uciekac od przeszlosci? a kiedy nie? czy mozna umiec sie cieszyc dniem? i tak pewnie ma kazdy? czasem zadajemy sobie patania...takie, inne,
przeszlosc- byla , nauczyla nas. skarcila, usmiechala sie, plakala,gdy jest ona taka do ktorej warto wrocic- sie wraca- ja dzis wracam... do siedemdziesieciu dwu lat wczesniej,, by pamieci oddac czesc, ale takee przemieszczam sie do tej przeszlosci gdzie babel na parkowej podgryzal reke,(spryciuch wiedzial ze z monia zabawa)
przyszlosc? bedzie! i oby byla!
apropo..pewien zacny czlek rzekl: zem przemadrzala...i tak i nie pewnie. zgodzic sie moze powinnam, ale czy to ma jakis sens? dla kogo? (buzki for u panie madralinski- staruchu jeden-)-
wierzyc w siebie, w to co sie robi, jak podarzac, nie zalowac, nie zalowac-ale gdy jednak ktos nie jest nam szczery, gdy czujemy pewna zazdrosc w glosie, zawisc, czy taka osoba jest nam potrzebna? mi nie!
tesknie za moim medrcem!ktory ma dzis swe niepodlegle swieto! badz ze mnie dumny!tato!

No comments: